Dawno mnie nie było, dawno nie pisałam, dawno nie czytałam... Tak wyszło a może raczej nie wyszło, nie zamierzam się nad tym rozwodzić. Wracam mam nadzieję, że na dłużej :-)
Co u Was?
Zapewne przeczytam jak tylko skończę pisać ten post. Mam nadzieję, że wszystko dobrze Wam się układa i dzieciaczki nie chorują zbyt często.
Co u mnie?
U mnie dobrze.
Nie cudownie, nie wspaniale, nie wszystko dobrze, ale dobrze.
A skoro jest dobrze to nie ma na co narzekać i trzeba dążyć, żeby było wszystko dobrze, wspaniale, cudownie, itd.
Anetka już trzy lata skończyła, też Wam o tym nie pisałam przez tą moją "nieobecność". Zaraz poszukam jakiegoś zdjęcia to zobaczycie jaka z niej już duża dziewczyna...
O jest zdjęcie z urodzin:
W przedszkolu już jest dobrze, na początku były pewne problemy, pisałam o tym w poście Anetka kontra przedszkole, później było lepiej aż do dwutygodniowej przerwy z powodu problemów z pęcherzem, po której był problem z powrotem. Teraz jest dobrze, niedawno było przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka, byłam zaskoczona jak pięknie mówi wierszyki, śpiewa piosenki i tańczy, tym bardziej, że podczas pasowania na przedszkolaka stała i płakała a mi aż serce ściskało.
Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne na razie z pęcherzem, nawracającym zakażeniem bakteryjnym drug moczowych jest lepiej, już 3 miesiące nie było z tym problemów (odpukać).
Zaczęły się jednak problemy z trzecim migdałem - przerost migdałka gardłowego, był na tyle powiększony, że Anetka prawie nic nie słyszała, dostaliśmy od laryngologa aerozol do nosa w zawiesinie - Flixonase, i dopóki podawaliśmy jej ten lek było dobrze. Teraz jeszcze dostaliśmy inne krople na zmniejszenie migdała i zobaczymy co będzie dalej. Liczę na to, że nie trzeba będzie go usuwać chirurgicznie, ponieważ z tego co słyszałam i czytałam ten zabieg też nie zawsze pomaga. Postaram się coś więcej na ten temat napisać kiedyś w osobnym poście.
Adaś skończył w tamtym roku osiem lat i od września poszedł do drugiej klasy. Pierwsze półrocze ma już za sobą, to znaczy ferie zaczynają mu się dopiero 15 lutego (w tym roku nasze województwo ma je jako ostatnie) ale zebranie podsumowujące pierwszy semestr już było. Jestem z Niego bardzo dumna, wyniki ma bardzo dobre. Edukacja polonistyczna, matematyczna, środowiskowa i fizyczno-ruchowa została przez Niego w pełni opanowana, na najwyższym poziomie, a co mnie zdziwiło w edukacji artystycznej ma drobne niedociągnięcia.
Męża nadal mam tego samego ;-) W tym roku będziemy obchodzić piątą rocznicę ślubu a ja Go wciąż kocham i to coraz mocniej, liczę że On mnie też ;-) Niestety mąż nadal pracuje w systemie czterobrygadowym, co nie bardzo mi się podoba, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :-) Na razie nie ma innego wyjścia. Ja powoli zaczynam się rozglądać za jakąś pracą. Jeśli coś uda mi się znaleźć to na pewno Wam napiszę :-*
piątek, 5 lutego 2016
poniedziałek, 21 września 2015
poniedziałek, 7 września 2015
Aneta kontra przedszkole
Jak już pisałam w czerwcu Anetka po długich trudach, nerwach i rekrutacji uzupełniającej dostała się do przedszkola. Wakacje szybko minęły (jak zwykle to co dobre szybko się kończy) i przyszedł czas na nowe wyzwania. Na razie jest ciężko, nie ma co ukrywać ale trzymamy się dzielnie. Pierwszy tydzień mamy już za sobą.
1 września (wtorek)
Anetka chętnie idzie do przedszkola do momentu aż ma wejść do sali, minę ma niemrawą bo dzieci płaczą, ale żegna się ze mną i idzie się bawić. Gdy Ją odbieramy nie wie czy ma się cieszyć czy płakać.
2 września (środa)
Anetka już nie tak chętnie idzie do przedszkola ale trzyma się dzielnie, wchodzę z Nią do sali, dzieci płaczą, więc Ona też zaczyna trzymając się mnie kurczowo, wychodzimy na korytarz, żeby się uspokoiła, udaje się. Wchodzimy ponownie do sali, Anetka znów w płacz, ale wyjścia nie ma pani ją przytrzymuje a ja "uciekam" ze łzami w oczach, na szczęście przy córce trzymałam się dzielnie. W południe przychodzę po nią z mężem, widzimy jak zajada obiad, staramy się jej nie pokazywać żeby ładnie dojadła, ale udaje Jej się nas dostrzec. Podchodzi do nas, więc jej mówię, żeby dojadła a my tu na Nią poczekamy, z uśmiechem na twarzy wraca do sali aby dokończyć jedzenie. Bardzo się tym podbudowałam, co dało mi motywację i siłę aby następnego dnia znów ją odprowadzić.
3 września (czwartek)
Anetka nie chce iść do przedszkola, ale cóż nam pozostało, idziemy dzielnie. Płacz już jest w szatni na dole, w sali także inne dzieci płaczą, Anetka też, rozstajemy się bez zbędnych ceregieli. W południe jak ją odbieramy znów je spokojnie obiad.
4 września (piątek)
Anetka oczywiście nie chce iść do przedszkola, ale jest mokro, więc ubieramy kalosze i dzięki nim (Anetka bardzo lubi kalosze) wychodzimy z domu. O dziwo w szatni nie ma płaczu, wchodzimy po schodach, Anetce zbiera się na płacz, więc ją zagaduje i przypominam co mi obiecała, w sali dzieci nie płaczą, Anetka też się trzyma dzielnie, choć zadowolona nie jest.
5 września (sobota)
Przedszkol jest zamknięty.
6 wrześnie (niedziela)
Przedszkol jest zamknięty.
7 września (poniedziałek)
- Przedszkol jest zamknięty?
- Nie Anetko, dziś jeż przedszkole jest otwarte, więc idziemy do przedszkola.
Nie zbyt chętnie ale bez płaczu Anetka idzie do przedszkola, w szatni trochę marudzi przed salą ma niemrawą minę, ale sama wchodzi do sali i idzie w kierunku pani...
Oby było coraz lepiej, musi być lepiej... Bałam się tych pierwszych dni, bałam się tego poniedziałku po dwóch dniach przerwy, ale nie było źle :-)
1 września (wtorek)
Anetka chętnie idzie do przedszkola do momentu aż ma wejść do sali, minę ma niemrawą bo dzieci płaczą, ale żegna się ze mną i idzie się bawić. Gdy Ją odbieramy nie wie czy ma się cieszyć czy płakać.
2 września (środa)
Anetka już nie tak chętnie idzie do przedszkola ale trzyma się dzielnie, wchodzę z Nią do sali, dzieci płaczą, więc Ona też zaczyna trzymając się mnie kurczowo, wychodzimy na korytarz, żeby się uspokoiła, udaje się. Wchodzimy ponownie do sali, Anetka znów w płacz, ale wyjścia nie ma pani ją przytrzymuje a ja "uciekam" ze łzami w oczach, na szczęście przy córce trzymałam się dzielnie. W południe przychodzę po nią z mężem, widzimy jak zajada obiad, staramy się jej nie pokazywać żeby ładnie dojadła, ale udaje Jej się nas dostrzec. Podchodzi do nas, więc jej mówię, żeby dojadła a my tu na Nią poczekamy, z uśmiechem na twarzy wraca do sali aby dokończyć jedzenie. Bardzo się tym podbudowałam, co dało mi motywację i siłę aby następnego dnia znów ją odprowadzić.
3 września (czwartek)
Anetka nie chce iść do przedszkola, ale cóż nam pozostało, idziemy dzielnie. Płacz już jest w szatni na dole, w sali także inne dzieci płaczą, Anetka też, rozstajemy się bez zbędnych ceregieli. W południe jak ją odbieramy znów je spokojnie obiad.
4 września (piątek)
Anetka oczywiście nie chce iść do przedszkola, ale jest mokro, więc ubieramy kalosze i dzięki nim (Anetka bardzo lubi kalosze) wychodzimy z domu. O dziwo w szatni nie ma płaczu, wchodzimy po schodach, Anetce zbiera się na płacz, więc ją zagaduje i przypominam co mi obiecała, w sali dzieci nie płaczą, Anetka też się trzyma dzielnie, choć zadowolona nie jest.
5 września (sobota)
Przedszkol jest zamknięty.
6 wrześnie (niedziela)
Przedszkol jest zamknięty.
7 września (poniedziałek)
- Przedszkol jest zamknięty?
- Nie Anetko, dziś jeż przedszkole jest otwarte, więc idziemy do przedszkola.
Nie zbyt chętnie ale bez płaczu Anetka idzie do przedszkola, w szatni trochę marudzi przed salą ma niemrawą minę, ale sama wchodzi do sali i idzie w kierunku pani...
Oby było coraz lepiej, musi być lepiej... Bałam się tych pierwszych dni, bałam się tego poniedziałku po dwóch dniach przerwy, ale nie było źle :-)
sobota, 4 lipca 2015
Wakacje (część 1)
Wakacje rozpoczęte. Spokojnie, ale pozytywnie :-)
Pogoda dopisuje, na razie jak wspominałam we wcześniejszym poście Adaś chodzi na półkolonie, więc do wykorzystania zostają nam głównie popołudnia. Spacerujemy, zwiedzamy place zabaw i inne atrakcje w poszukiwaniu cienia i ochłody ;-)
Nadrabiam zaległości w robieniu zdjęć i kręceniu filmików, aby było co wspominać jak już minie ten błogi czas...
Pogoda dopisuje, na razie jak wspominałam we wcześniejszym poście Adaś chodzi na półkolonie, więc do wykorzystania zostają nam głównie popołudnia. Spacerujemy, zwiedzamy place zabaw i inne atrakcje w poszukiwaniu cienia i ochłody ;-)
Nadrabiam zaległości w robieniu zdjęć i kręceniu filmików, aby było co wspominać jak już minie ten błogi czas...
sobota, 27 czerwca 2015
Wakacje :-)
Wczoraj było zakończenie roku szkolnego. Adaś zakończył pierwszy rok swojej edukacji w szkole (wciąż nie mogę w to uwierzyć, że to dziesięć miesięcy tak szybko minęło) i jestem z Niego bardzo dumna. Dobrze się uczy i jak na razie nie ma z Nim większych problemów, no może poza pojedynczymi uwagami z zachowania na początku.
Jeszcze nie wiem jak spędzimy wakacje, na pewno przez pierwsze dwa tygodnie Adaś będzie chodził na półkolonię. Czy gdzieś pojedziemy, tego niestety jeszcze nie wiemy... Jest wiele czynników, które o tym zadecydują, między innymi nasze finanse i zdrowie Anetki. Niedawno skończyła drugi antybiotyk bo po zapaleniu oskrzeli przyszło zapalenie układu moczowego z którym jeszcze do końca się nie uporaliśmy :-(
Nawet jeśli wakacje będziemy spędzać w domu, nawet jeśli przez ich większość mój mąż będzie pracował po dwanaście godzin chciałabym aktywnie spędzić je z dziećmi (wyjścia, wyjazdy, wycieczki). Przypuszczam, że będą to jedne z moich ostatnich wakacji, które będę mogła przez dwa miesiące spędzić z dziećmi, oczywiście jeśli znajdę pracę po tym jak Anetka już zaaklimatyzuje się w przedszkolu.
Relacje zapewne w wolnym czasie będą pojawiały się na blogu, a Wam życzę udanych, zdrowych, radosnych wakacji. Cieszcie się sobą bo to jest najważniejsze i zostaje w pamięci na długo.
Jeszcze nie wiem jak spędzimy wakacje, na pewno przez pierwsze dwa tygodnie Adaś będzie chodził na półkolonię. Czy gdzieś pojedziemy, tego niestety jeszcze nie wiemy... Jest wiele czynników, które o tym zadecydują, między innymi nasze finanse i zdrowie Anetki. Niedawno skończyła drugi antybiotyk bo po zapaleniu oskrzeli przyszło zapalenie układu moczowego z którym jeszcze do końca się nie uporaliśmy :-(
Nawet jeśli wakacje będziemy spędzać w domu, nawet jeśli przez ich większość mój mąż będzie pracował po dwanaście godzin chciałabym aktywnie spędzić je z dziećmi (wyjścia, wyjazdy, wycieczki). Przypuszczam, że będą to jedne z moich ostatnich wakacji, które będę mogła przez dwa miesiące spędzić z dziećmi, oczywiście jeśli znajdę pracę po tym jak Anetka już zaaklimatyzuje się w przedszkolu.
Relacje zapewne w wolnym czasie będą pojawiały się na blogu, a Wam życzę udanych, zdrowych, radosnych wakacji. Cieszcie się sobą bo to jest najważniejsze i zostaje w pamięci na długo.
środa, 24 czerwca 2015
Kobiece rozmowy (odcinek 3) - FLAGACZKA
Idziemy z Anetką po Adasia, nagle słyszę jak Anetka zaaferowana mówi:
- Mamo, mamo... patrz! Flagaczka! Adaś też ma taką flagaczkę w domu...
Myślę...
Myślę...
Że co? Jaka flagaczka?
I nagle olśnienie...
- A... Flagę, tak Adaś też ma w domu flagę - odpowiadam.
Ostatnio mała gaduła zaczęła nam wszystko zdrabniać i nie wiem skąd się jej to wzięło bo u nas w domu raczej nawet jak była niemowlakiem to mówiliśmy do niej normalnie, bez przesadnego zdrobniania...
- Mamo, mamo... patrz! Flagaczka! Adaś też ma taką flagaczkę w domu...
Myślę...
Myślę...
Że co? Jaka flagaczka?
I nagle olśnienie...
- A... Flagę, tak Adaś też ma w domu flagę - odpowiadam.
Ostatnio mała gaduła zaczęła nam wszystko zdrabniać i nie wiem skąd się jej to wzięło bo u nas w domu raczej nawet jak była niemowlakiem to mówiliśmy do niej normalnie, bez przesadnego zdrobniania...
niedziela, 21 czerwca 2015
Udało się
Anetka została przyjęta do przedszkola, umowa została już podpisana. O moich obawach pisałam już w poście Rekrutacja uzupełniająca do przedszkoli.
Teraz pozostaje nam czekać na wrzesień, zobaczymy jak to będzie. Staram się być optymistycznie do tego wszystkiego nastawiona, skoro ją przyjęli to widocznie tak miało być. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to niedługo zacznę szukać pracy...
Czekają nas duże zmiany ale szczerze to po trzech latach siedzenia w domu chciałabym wrócić do ludzi...
Teraz pozostaje nam czekać na wrzesień, zobaczymy jak to będzie. Staram się być optymistycznie do tego wszystkiego nastawiona, skoro ją przyjęli to widocznie tak miało być. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to niedługo zacznę szukać pracy...
Czekają nas duże zmiany ale szczerze to po trzech latach siedzenia w domu chciałabym wrócić do ludzi...
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Rekrutacja uzupełniająca do przedszkoli
Niestety musieliśmy skorzystać z rekrutacji uzupełniającej do przedszkola, w pierwszym etapie Anetka się nie dostała o czym już wspominałam w poście "Witam ponownie".
Wyniki będą w środę. To głupie, ale się boję...
Z jednej strony się obawiam, że Aneta się nie dostanie, ponieważ nie ma żadnych punktów, nie jest pięciolatkiem ani nawet czterolatkiem (w listopadzie skończy trzy lata), Adaś - jej brat już chodzi do pierwszej klasy a nie do przedszkola a ja nie pracuję... Ci co przechodzili przez rekrutację zapewne wiedzą o czym piszę a pozostałym krótko wyjaśnię iż między innymi za to że kandydat ma pięć lub cztery lata, jego rodzeństwo uczęszcza do przedszkola lub oboje rodziców pracuje dziecko otrzymuje punkty i im więcej punktów tym większe szanse, że dostanie się do wybranego przedszkola.
Z drugiej strony boję się, że Aneta dostanie się do przedszkola i od września będzie tam chodziła (to dopiero jest głupie - wiem). Aneta prawie cały czas jest ze mną i wiem, że dla Niej to nie będzie łatwe, dla mnie zresztą też... Nie chcę patrzeć jak płacze... Nie chcę zostawiać jej tam i wychodzić gdy Ona jeszcze nie do końca to wszystko rozumie i chce być ze mną... Niestety to moja wina (może po części mojego męża), że Aneta przed dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu jest ze mną i sporadycznie zdarzy się, że zostanie z tatą na kilka godzin lub z dziadkami. Więc jeśli Anetka dostanie się do przedszkola będę miała niecałe trzy miesiące na "odseparowanie" jej ode mnie.
Kończę bo zaczynam się coraz bardziej tym wszystkim dołować :-(
Za dwa dni wyniki rekrutacji...
P.S. Czy warto zacząć szukać pracy jak tylko dziecko pójdzie do przedszkola?
Chciałabym wiedzieć co o tym sądzicie, bo ja obawiam się, że jeśli znalazłabym w miarę szybko pracę to niestety na początku w przedszkolu Aneta może łapać wszystkie choroby i wtedy musiałabym brać L4, więc pracy raczej i tak długo bym nie utrzymała...
Wyniki będą w środę. To głupie, ale się boję...
Z jednej strony się obawiam, że Aneta się nie dostanie, ponieważ nie ma żadnych punktów, nie jest pięciolatkiem ani nawet czterolatkiem (w listopadzie skończy trzy lata), Adaś - jej brat już chodzi do pierwszej klasy a nie do przedszkola a ja nie pracuję... Ci co przechodzili przez rekrutację zapewne wiedzą o czym piszę a pozostałym krótko wyjaśnię iż między innymi za to że kandydat ma pięć lub cztery lata, jego rodzeństwo uczęszcza do przedszkola lub oboje rodziców pracuje dziecko otrzymuje punkty i im więcej punktów tym większe szanse, że dostanie się do wybranego przedszkola.
Z drugiej strony boję się, że Aneta dostanie się do przedszkola i od września będzie tam chodziła (to dopiero jest głupie - wiem). Aneta prawie cały czas jest ze mną i wiem, że dla Niej to nie będzie łatwe, dla mnie zresztą też... Nie chcę patrzeć jak płacze... Nie chcę zostawiać jej tam i wychodzić gdy Ona jeszcze nie do końca to wszystko rozumie i chce być ze mną... Niestety to moja wina (może po części mojego męża), że Aneta przed dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu jest ze mną i sporadycznie zdarzy się, że zostanie z tatą na kilka godzin lub z dziadkami. Więc jeśli Anetka dostanie się do przedszkola będę miała niecałe trzy miesiące na "odseparowanie" jej ode mnie.
Kończę bo zaczynam się coraz bardziej tym wszystkim dołować :-(
Za dwa dni wyniki rekrutacji...
P.S. Czy warto zacząć szukać pracy jak tylko dziecko pójdzie do przedszkola?
Chciałabym wiedzieć co o tym sądzicie, bo ja obawiam się, że jeśli znalazłabym w miarę szybko pracę to niestety na początku w przedszkolu Aneta może łapać wszystkie choroby i wtedy musiałabym brać L4, więc pracy raczej i tak długo bym nie utrzymała...
poniedziałek, 25 maja 2015
Kobiece rozmowy (odcinek 2)
Anetka się bawi... Oczywiście nie zabawkami, ponieważ chyba jej zdaniem zabawki nie służą do zabawy ;-) Bawi się latarką... Ja siedzę obok i nic nie robię, więc aby mnie trochę zaangażować mówi:
- Mamo... otwórz buzię
Oczywiście posłusznie otwieram, Ona świeci latarką i chyba szuka dziur w zębach... Po jakiś dwóch minutach pyta:
- Mamo... dlaczego ziewasz?
Nawet Adaś zaczął się śmiać z całej sytuacji, jak najpierw kazała mi otworzyć buzię a po chwili z oburzeniem zapytała dlaczego ziewam. A jak tak się starałam, żeby była zadowolona szeroko otwierałam usta ;-)
- Mamo... otwórz buzię
Oczywiście posłusznie otwieram, Ona świeci latarką i chyba szuka dziur w zębach... Po jakiś dwóch minutach pyta:
- Mamo... dlaczego ziewasz?
Nawet Adaś zaczął się śmiać z całej sytuacji, jak najpierw kazała mi otworzyć buzię a po chwili z oburzeniem zapytała dlaczego ziewam. A jak tak się starałam, żeby była zadowolona szeroko otwierałam usta ;-)
sobota, 23 maja 2015
Ciasto ze słonecznikiem
Jeszcze nie pisałam na blogu żadnego przepisu na ciasto, więc czas nadrobić zaległości :-) Podam Wam przepis na swojego czasu moje ulubione ciasto ze słonecznikiem, zachęcam do wypróbowania i życzę smacznego.
Sposób przygotowania:
5 dkg cukru pudru
1 cukier waniliowy
Wszystko razem zagotować, dodać 30 dkg słonecznika, wymieszać, wylać na blachę i upiec na złoty kolor. Po upieczeniu i wystygnięciu pokruszyć.
3. Zrobić masę:
1 masło utrzeć, dodać 1 puszkę masy krówkowej (kajmaku) i pokruszone ciasto słonecznikowe (słonecznik)
4. Biszkopt przekroić na dwie części, przełożyć masą.
5. Na górę zrobić polewę czekoladową, ja robię z 1 gorzkiej czekolady, 1/2 mlecznej czekolady i 1/2 masła. Najpierw powoli topię masło, następnie dokładam połamaną czekoladę i podgrzewam na małym ogniu, aż czekolada się rozpuści. Polewę należy lekko przestudzić a następnie wylać na ciasto w miarę szybko aby nie zastygła i rozsmarować (w razie niepowodzenia zetrzeć słonecznik lub orzechy i dodatkowo posypać polewę).
Sposób przygotowania:
1. Upiec biszkopt z 6 jaj.
2. Przygotować ciasto słonecznikowe (słonecznik) do masy:
15 dkg margaryny (ja używam Palmy)5 dkg cukru pudru
1 cukier waniliowy
Wszystko razem zagotować, dodać 30 dkg słonecznika, wymieszać, wylać na blachę i upiec na złoty kolor. Po upieczeniu i wystygnięciu pokruszyć.
3. Zrobić masę:
1 masło utrzeć, dodać 1 puszkę masy krówkowej (kajmaku) i pokruszone ciasto słonecznikowe (słonecznik)
4. Biszkopt przekroić na dwie części, przełożyć masą.
5. Na górę zrobić polewę czekoladową, ja robię z 1 gorzkiej czekolady, 1/2 mlecznej czekolady i 1/2 masła. Najpierw powoli topię masło, następnie dokładam połamaną czekoladę i podgrzewam na małym ogniu, aż czekolada się rozpuści. Polewę należy lekko przestudzić a następnie wylać na ciasto w miarę szybko aby nie zastygła i rozsmarować (w razie niepowodzenia zetrzeć słonecznik lub orzechy i dodatkowo posypać polewę).
SMACZNEGO!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







