środa, 4 czerwca 2014

Ospa wietrzna (2 dzieci x 2 tygodnie = 4 tygodnie uziemienia ;-))


Dawno mnie tu nie było ale chyba tytuł posta mów sam za siebie, zbytnio nie mam co tu dopowiadać... Poza tym, że jestem na półmetku 4-tygodniowego uziemienia, zmęczenia fizycznego i psychicznego, nieprzespanych nocy i ciągłego słuchania "mamo... swędzi mnie" (no Anetka nie będzie mówiła, że ją swędzi bo nie potrafi wyrazić tego słowami) to wszystko u mnie dobrze i mam nadzieję, że niedługo częściej uda mi się przynajmniej na blogu bywać ;-)

Zaczęło się dwa tygodnie temu, dokładnie w środę wieczorem Adaś dostał gorączkę i pojawiły się pierwsze plamki, później już było coraz gorzej... Obsypało go bardzo, krostki miał prawie wszędzie, nawet w buzi, na języku i podniebieniu. Cierpiał a my razem z Nim. Stosowaliśmy puder płynny z anestezyną, jednak później zmieniliśmy go na pudroderm, który naszym zdaniem okazał się lepszy, skuteczniejszy. Po kilku dniach oczywiście było już lepiej jak gorączka już nie męczyła Adasia i przestał dokuczać mu świąd. 

Wczoraj książkowo po prawie dwóch tygodniach (bez jednego dnia) u Anetki pojawiły się pierwsze krosty, gorączka i zapewne kolejne nieprzespane noce u nas... Myślałam, że wirus potraktuje ją trochę łagodniej ze względu na młody wiek, ale z tego co widzę to już ma sporo czerwonych plamek i pęcherzyków, najwięcej na głowie i pod pampersem.

6 komentarzy:

  1. Biedactwa oni i biedna Ty. Wracajacie wszyscy do zdrwoka - cos te choroby sie na Was uwziely w tym roku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety odkąd Adaś poszedł do nowego przedszkola to ciągle coś przynosi, jak nie szkarlatynę to ospę... Może dlatego, że to przedszkole jest większe (prawie sto dzieciaków) i prawdopodobieństwo, że któryś zaraża też jest większe ;-) Zresztą podobno szkarlatyna znacznie obniża odporność podobno.

      Usuń
  2. Współczuję, nienawidzę choróbsk. Wracajcie do zdrowia i do sił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już jest coraz lepiej :-)

      Usuń
  3. O mamo... no to nie ciekawie. Najgorsze są właśnie te " taśmówki" kiedy jeden maluch łapie po drugim - stały schemat mojego dzieciństwa gdy albo ja albo brak przy włóczyliśmy coś do domu :/ Ps. Steff niby się otarła o ospę, ale po 2 dniach a magiczny sposób wysypka zaczęła się cofać. Dziw nad dziwy. Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety z zakaźnymi tak już jest jak się ma więcej dzieci... Ale na szczęście przechodzi się je zwykle tylko raz, więc liczę, że jak Anetka pójdzie do przedszkola i będzie panowała ospa to ją już to ominie :-)

      Usuń