Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adaś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adaś. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 października 2016

Witamina D - witamina słońca

Ostatnio dużo słyszę o niedoborze witaminy D, w mediach stał się to temat dość popularny. Postanowiłam trochę na jej temat poczytać i zebrać najważniejsze informacje. Jeszcze ze szkoły pamiętam, że jest to witamina bardzo specyficzne z tego względu, że jest produkowana gdy skóra jest wystawiona na promienie słoneczne.

Światło słoneczne jest najlepszym sposobem na podniesienie poziomu witaminy D, jednak jak wiadomo w okresie jesienno-zimowym tego słońca w Polsce mamy bardzo mało, dlatego należy uzupełniać niedobory tej witaminy w inny sposób. Jeśli chodzi o produkty spożywcze zawierające witaminę D to należą do nich głównie ryby, takie jak: węgorz świeży, śledź marynowany lub w oleju, dorsz świeży, łosoś i makrela gotowane lub pieczone oraz tuńczyk i sardynki z puszki. Poza tym witaminę D możemy znaleźć w jajkach, serze żółtym i mleku. Kolejnym źródłem są oleje z wątroby ryb, jak na przykład olej z wątroby dorsza. Uzupełnienie niedoboru tej witaminy za pomocą diety jest bardzo trudne, nie wiem czy w ogóle jest to możliwe ponieważ każdego dnia musielibyśmy jeść głównie tłuste ryby.

Niedobór witaminy D może powodować:

  • krzywicę
  • osteoporozę
  • zwiększone ryzyko zachorowania na choroby serca i ammunologiczne, cukrzycę, nowotwory oraz demencję
  • złe funkcjonowanie układu nerwowego i mięśniowego
  • osłabienie odporności i zmniejszenie odporności

Mi głównie zależy na zwiększeniu odporności moich dzieciaków dlatego zaczęłam czytać na ten temat. Do tej pory witaminy D nie podawałam i chciałabym to zmienić. To znaczy Anetka pije Vibovit gdzie jest 2,5µg (100 j.m.) witaminy D, a Adamowi popdaję Moller's tran norweski zawierający 10µg (400 j.m.), czyli nie do końca świadomie coś tam dostają ;-) A jakie są normy? Za pomocą doktora Google znalazłam:

  • Noworodki i niemowlęta:
    • w wieku 0-6 miesięcy: 400 j.m./dobę (10 μg/dobę)
    • w wieku 6-12 miesięcy: 400-600 j.m./dobę (10- 15 μg/dobę)
  • Dzieci i młodzież: 600-1000 j.m./dobę (15-25 μg/dobę)
  • Dorośli: 800-2000 j.m./dobę (20-50 μg/dobę)
  • Kobiety w ciąży: 1500-2000 j.m./dobę (37,5-50 μg/dobę)
  • Wcześniaki: 400-800 j.m./dobę (10-20 μg/dobę)
  • Dzieci i młodzież otyła: 1200-2000 j.m./dobę (30-50 μg/dobę)
  • Dorośli otyli: 1600-4000 j.m./dobę, (40-100 μg/dobę)

Czyli Aneta dostaje zdecydowanie zbyt mało witaminy D, tym bardziej, że pije ją z wodą a to jest witamina rozpuszczalna w tłuszczach, tranu niestety nie tknie, więc pora udać się do apteki i poszukać czegoś odpowiedniego dla Niej a przy okazji dla mnie i męża.

Chciałam się Was zapytać czy podajecie swoim dzieciom witaminę D? Jeśli tak to w jakiej formie? Może mi doradzicie jakiś konkretny suplement odpowiedni dla 4-latki? A może poradzicie również coś dla osoby dorosłej? Z góry dziekuję za wszystkie odpowiedzi :-)

poniedziałek, 10 października 2016

Lepiej późno niż wcale - wakacje 2016



W poprzednim poście pisałam, że chciałabym podzielić się z Wami moimi wspomnieniami z wakacji. Postanowiłam, że opis będzie krótki a skupię się głównie na zdjęciach. Wakacje mieliśmy dość intensywne, Adaś jak zwykle większość czasu spędził poza domem, "porywali" Go dziadkowie, jak nie jedna babcia, to druga... no i jeszcze u prababci też był :-) My spędziliśmy dwa tygodnie na wsi, gdzie odpoczęliśmy od zgiełku i wyciszyliśmy się. Podoba była super, więc większość czasu byliśmy na zewnątrz, z czego dzieciaki były bardzo zadowolone, my zresztą też. Udało nam się trochę pozwiedzać, między innymi zwiedziliśmy kościół na wodzie w Zwierzyńcu, zamek w Pszczynie i odwiedziliśmy Śląskie Wesołe Miasteczko w Chorzowie. Zobaczcie sami...











poniedziałek, 3 października 2016

Na przekór pogodzie

Za oknem szaro, buro i ponuro... Pada, ciągle pada i z tego co prognozy przewidują nie szybko ma przestać. Mogłabym trochę ponarzekać na tą beznadziejną pogodę, ale po co? I tak to nic nie zmieni, a jak to mówią "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". 
Korzystając więc z tej dogodnej pogody, zaprowadziłam Anetkę do przedszkola, Adaś poszedł do szkoły a ja zasiadłam z gorącą herbatą przed laptopem, żeby zajrzeć po dłuuugiej przerwie na bloga - i jak się okazało przerwa była dłuższa niż myślałam.
Powracam do świata blogowania po raz n-ty i nawet nie zamierzam pisać, obiecywać, planować, że będę pisała częściej, regularniej, itp., ponieważ w moim przypadku kompletnie to się nie sprawdza. Piszę kiedy mam czas i ochotę, więc może jeszcze w tym tygodniu pojawi się nowy post a może za pół roku albo dłużej... Choć oczywiście w tym momencie planuję pisać częściej, tym bardziej, że już się "poświęciłam" i wprowadziłam drobne zmiany w szacie graficznej na blogu ;-) Jeszcze należałoby zrobić porządek w obserwowanych blogach, ale wszystko po kolei...

Co u mnie?

W wielkim skrócie, wakacje były udane (oczywiście planuję napisać coś więcej na tej temat w osobnym poście), od września wznowiłam poszukiwanie pracy i dobra wiadomości jest taka, że bezrobocie spada... poza tym więcej dobrych wiadomości odnośnie moich poszukiwań brak ;-) A... na razie dobry humor mnie nie opuszcza co też jest pozytywną informacją, przynajmniej dla mnie ;-) Pracy faktycznie jest sporo w naszym mieście, jednak głównie na produkcji w systemie trzyzmianowym, często czterobrygadowym a ja na taką pracę ze względu na dzieci nie mogę sobie pozwolić, niestety w moim/naszym przypadku w grę wchodzi praca jednozmianowa (7-15 lub 8-16). Poza tym nie ukrywam, że chciałabym zdobywać doświadczenie i pracować w swoim wyuczonym zawodzie.

Anetka chętnie wróciła do przedszkola po wakacjach, nawet w lipcu i sierpniu chciała chodzić, tęskniła za przedszkolem. Ale najważniejsze jest to, że poszła do średniaków więc początkiem września wszystkich z dumą informowała, że teraz jest już Średniakiem przez duże "Ś" a nie maluchem :-)

Adaś poszedł do trzeciej klasy co wiąże się z tym, że w tym roku szkolnym będzie miał I Komunię Świętą. W związku z tym już było małe zamieszanie, ponieważ u nas w parafii była zmiana proboszcza i do końca sierpnia nie było wiadomo w którą niedzielę będzie Komunia. Jak już tylko się dowiedzieliśmy to zaczęliśmy obdzwaniać lokale, w których byłaby możliwość zorganizowania przyjęcia (w naszym mieszkaniu niestety nie ma takiej możliwości, ponieważ na takim metrażu jaki mamy to 30 osób może i by się zmieściło, ale siedząc w rzędach na krzesłach ;-)). Dzwoniliśmy chyba do pięćdziesięciu miejsc, ale wszędzie słyszeliśmy to samo... Na kiedy? 14 maja? Niestety już wszystko mamy zarezerwowane. Ale po trzech dniach dzwonienia w końcu się udało i mamy... Czy to co chcieliśmy, nie wiemy, dowiemy się dopiero w maju czy będziemy zadowoleni, ale dużego wyboru i innego wyjścia nie mieliśmy.

Zapomniałabym o tym, że wracam do "walki" z moją wagą, więc trzymajcie za mnie kciuki :-)

piątek, 15 kwietnia 2016

Mało optymistyczny post

Hmm... Obiecywałam, że będę pisała częściej ale znów długo mnie nie było... Niby Aneta chodzi do przedszkola, Adaś do szkoły a czasu wciąż mi brakuje, chyba jestem źle zorganizowana :-(

Ferie minęły, nawet nie chce mi się o nich pisać, wszystkich nas pozbierało, tylko mąż jakoś się trzymał, więc miało być miło i przyjemnie a wyszło jak zwykle.

Pogoda jest jaka jest... Jak tylko słońce świeci to staramy się korzystać z wiosny i wychodzić na zewnątrz...


A jak jest szaro, buro i ponuro to wymyślamy zabawy w domu, żeby się nie nudzić...


Poza tym szukam pracy i ponownie się odchudzam, po zimie niestety kilka kilogramów przybrałam, ale o tym w kolejnym poście...
Jeśli chodzi o Anety trzeci migdał to prawdopodobnie będzie do usunięcia jeśli problemy za słuchem do wakacji się nie skończą :-(

piątek, 5 lutego 2016

Witam po długiej przerwie

Dawno mnie nie było, dawno nie pisałam, dawno nie czytałam... Tak wyszło a może raczej nie wyszło, nie zamierzam się nad tym rozwodzić. Wracam mam nadzieję, że na dłużej :-)

Co u Was? 
Zapewne przeczytam jak tylko skończę pisać ten post. Mam nadzieję, że wszystko dobrze Wam się układa i dzieciaczki nie chorują zbyt często.

Co u mnie?
U mnie dobrze. 
Nie cudownie, nie wspaniale, nie wszystko dobrze, ale dobrze.
A skoro jest dobrze to nie ma na co narzekać i trzeba dążyć, żeby było wszystko dobrze, wspaniale, cudownie, itd.

Anetka już trzy lata skończyła, też Wam o tym nie pisałam przez tą moją "nieobecność". Zaraz poszukam jakiegoś zdjęcia to zobaczycie jaka z niej już duża dziewczyna...
O jest zdjęcie z urodzin:


W przedszkolu już jest dobrze, na początku były pewne problemy, pisałam o tym w poście Anetka kontra przedszkole, później było lepiej aż do dwutygodniowej przerwy z powodu problemów z pęcherzem, po której był problem z powrotem. Teraz jest dobrze, niedawno było przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka, byłam zaskoczona jak pięknie mówi wierszyki, śpiewa piosenki i tańczy, tym bardziej, że podczas pasowania na przedszkolaka stała i płakała a mi aż serce ściskało.
Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne na razie z pęcherzem, nawracającym zakażeniem bakteryjnym drug moczowych jest lepiej, już 3 miesiące nie było z tym problemów (odpukać). 
Zaczęły się jednak problemy z trzecim migdałem - przerost migdałka gardłowego, był na tyle powiększony, że Anetka prawie nic nie słyszała, dostaliśmy od laryngologa aerozol do nosa w zawiesinie - Flixonase, i dopóki podawaliśmy jej ten lek było dobrze. Teraz jeszcze dostaliśmy inne krople na zmniejszenie migdała i zobaczymy co będzie dalej. Liczę na to, że nie trzeba będzie go usuwać chirurgicznie, ponieważ z tego co słyszałam i czytałam ten zabieg też nie zawsze pomaga. Postaram się coś więcej na ten temat napisać kiedyś w osobnym poście.

Adaś skończył w tamtym roku osiem lat i od września poszedł do drugiej klasy. Pierwsze półrocze ma już za sobą, to znaczy ferie zaczynają mu się dopiero 15 lutego (w tym roku nasze województwo ma je jako ostatnie) ale zebranie podsumowujące pierwszy semestr już było. Jestem z Niego bardzo dumna, wyniki ma bardzo dobre. Edukacja polonistyczna, matematyczna, środowiskowa i fizyczno-ruchowa została przez Niego w pełni opanowana, na najwyższym poziomie, a co mnie zdziwiło w edukacji artystycznej ma drobne niedociągnięcia.

Męża nadal mam tego samego ;-) W tym roku będziemy obchodzić piątą rocznicę ślubu a ja Go wciąż kocham i to coraz mocniej, liczę że On mnie też ;-) Niestety mąż nadal pracuje w systemie czterobrygadowym, co nie bardzo mi się podoba, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :-) Na razie nie ma innego wyjścia. Ja powoli zaczynam się rozglądać za jakąś pracą. Jeśli coś uda mi się znaleźć to na pewno Wam napiszę :-*

poniedziałek, 21 września 2015

sobota, 4 lipca 2015

Wakacje (część 1)

Wakacje rozpoczęte. Spokojnie, ale pozytywnie :-)

Pogoda dopisuje, na razie jak wspominałam we wcześniejszym poście Adaś chodzi na półkolonie, więc do wykorzystania zostają nam głównie popołudnia. Spacerujemy, zwiedzamy place zabaw i inne atrakcje w poszukiwaniu cienia i ochłody ;-)

Nadrabiam zaległości w robieniu zdjęć i kręceniu filmików, aby było co wspominać jak już minie ten błogi czas...


sobota, 27 czerwca 2015

Wakacje :-)

Wczoraj było zakończenie roku szkolnego. Adaś zakończył pierwszy rok swojej edukacji w szkole (wciąż nie mogę w to uwierzyć, że to dziesięć miesięcy tak szybko minęło) i jestem z Niego bardzo dumna. Dobrze się uczy i jak na razie nie ma z Nim większych problemów, no może poza pojedynczymi uwagami z zachowania na początku.

Jeszcze nie wiem jak spędzimy wakacje, na pewno przez pierwsze dwa tygodnie Adaś będzie chodził na półkolonię. Czy gdzieś pojedziemy, tego niestety jeszcze nie wiemy... Jest wiele czynników, które o tym zadecydują, między innymi nasze finanse i zdrowie Anetki. Niedawno skończyła drugi antybiotyk bo po zapaleniu oskrzeli przyszło zapalenie układu moczowego z którym jeszcze do końca się nie uporaliśmy :-(

Nawet jeśli wakacje będziemy spędzać w domu, nawet jeśli przez ich większość mój mąż będzie pracował po dwanaście godzin chciałabym aktywnie spędzić je z dziećmi (wyjścia, wyjazdy, wycieczki). Przypuszczam, że będą to jedne z moich ostatnich wakacji, które będę mogła przez dwa miesiące spędzić z dziećmi, oczywiście jeśli znajdę pracę po tym jak Anetka już zaaklimatyzuje się w przedszkolu.

Relacje zapewne w wolnym czasie będą pojawiały się na blogu, a Wam życzę udanych, zdrowych, radosnych wakacji. Cieszcie się sobą bo to jest najważniejsze i zostaje w pamięci na długo.

czwartek, 21 maja 2015

Witam ponownie :-)

Jak już wczoraj pisałam i obiecywałam wracam do pisania na blogu z czego bardzo się cieszę. Witam ponownie stałych wiernych czytelników, znajome twarze i osoby nowe, które goszczą u mnie od niedawna lub po raz pierwszy. Cieszę się, że jesteście... że czytacie, komentujecie, odwiedzacie mojego bloga. Dziękuję :-)

Co u mnie nowego?

Na pewno nowa fryzura, dwanaście kilogramów mniej i nie chce drgnąć dalej, a jeszcze chciałabym zrzucić przynajmniej osiem.
Adaś poszedł do szkoły, ale na ten temat już pisałam przed "zniknięciem". Niedługo koniec roku szkolnego, więc pierwszą klasę będzie miał już za sobą, zleciało...
Anetki nie przyjęli do przedszkola, pozostaje jeszcze rekrutacja uzupełniająca, ale nie nastawiam się zbyt pozytywnie, żeby się nie rozczarować. Niestety ja nie pracuję, ponieważ zajmuję się Anetką, więc nie mamy żadnych dodatkowych punktów przy rekrutacji. Swoją drogą to jest paradoksalne, że dwoje rodziców musi pracować, aby dziecko miało większe szanse na przyjęcie do przedszkola, a jak ma oboje rodziców pracować skoro dziecko nie chodzi do przedszkola i ktoś musi się nim zająć... Są babcie, opiekunki, ale niestety nie zawsze są takie możliwości.

Poza tym po staremu ;-) Żyjemy w naszym (no może nie do końca naszym) małym skromnym mieszkanku w czwórkę, raz jesteśmy bardziej szczęśliwi, raz trochę mniej ale narzekać nie mamy na co... No chyba, że na pogodę i polityków ;-)


środa, 17 września 2014

Powrót

Sama nie wiem czy to dobry tytuł... Dawno mnie nie było to fakt ale czy wrócę na dobre czy tylko na chwilę tego jeszcze nie wiem...

Trochę się działo jednak o niektórych rzeczach nawet nie będę pisała, w każdym razie dużo się zmieniło... A może nie tak dużo. 

Adaś poszedł do szkoły i to na pewno zmieniło, przewróciło mój, nasz rytm dnia dość znacząco :-) Zajęcia zaczyna o 8 a kończy o 11.30 lub 12.30, więc jak już wrócę z Anetką do domu gdy go odprowadzę, zjem śniadanie, wypiję kawę, nastawię obiad to okazuję się, że szybko muszę dać Anetce jeść i z powrotem lecieć do szkoły odebrać Adasia. Ale nie to jest najważniejsze, do tego jakoś będziemy musieli się przyzwyczaić :-)

Adaś w szkole bardzo fajnie się zaaklimatyzował, dwie osoby z przedszkola chodzą razem z nim do klasy, więc pierwszego dnie już kogoś znał. Z tego co widzę to jest lubiany przez innych uczniów. Pani nauczycielka powiedziała, że na tle innych uczniów wyróżnia się pozytywnie, więc tym bardziej jestem z Niego dumna :-) Problem pojawia się w domu przy odrabianiu zadań, chyba rozładowuje całą energię, która kumuluję się gdy jest w szkole grzeczny i spokojny. Trudno jest mu usiąść i skupić się na zadaniu przez kilkanaście minut. A może to moja wina, może to ja nie potrafię go odpowiednio zmotywować, żeby ładnie odrobił zadanie domowe :-(


czwartek, 21 sierpnia 2014

Wszystko co dobre szybko się kończy :-(

Prawie dwa tygodnie nas nie było w domu... Mąż miał wolne, więc wyjechaliśmy z dziećmi na wieś do mojej babci... Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj się pakowaliśmy (czego nie znoszę) a tu już prawie tydzień jesteśmy w domu... Po wyjeździe zostały już tylko wspomnienia i zdjęcia...









czwartek, 24 lipca 2014

Siedem lat razem

Dziś Adaś kończy 7 lat :-)
7 lat - wciąż nie mogę w to uwierzyć...

Termin porodu miałam na 7 lipca 2007 roku, niestety wszystko się opóźniło i Adaś przyszedł na świat 24 lipca, lato było wtedy bardzo upalne a ja bardzo cieszyłam się, że już jest na świecie :-) 
Ważył 3400 i miał 55cm. a teraz już jest dużym, samodzielnym chłopcem. Umie czytać, dobrze sobie radzi z dodawaniem, odejmowaniem, próbuje już nawet mnożyć. Jest bardzo ruchliwym i pełnym energii dzieckiem. Od września pójdzie do szkoły, zobaczymy jak tam sobie będzie radził...

Jest moim małym mężczyzną, który potrafi mnie wyprowadzić z równowagi, wzruszyć i rozśmieszyć do łez, zadziwić oraz zachwycić...

Kocham Go - cóż dodać :-)


wtorek, 8 lipca 2014

Wakacje

Wakacje, wakacje... a ja nie mam czasu na napisanie posta. Adaś w domu, więc nawet jak Anetka śpi to wolnego czasu jakoś brak :-) Na razie wakacje spędzamy w domu, jak na złość akurat teraz mąż więcej czasu spędza w pracy niż z nami ale może w sierpniu będzie lepiej :-) A ja z dzieciakami staram się jakoś urozmaicać sobie dnie :-)


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Wakacje, zakończenie przedszkola

Dziś Adaś ostatni raz poszedł do przedszkola, więc od jutra zaczyna wakacje, miałam go już nie posyłać, ale chciał, więc dlaczego niby miałabym go zatrzymywać w domu, nie było ku temu powodu.

Oficjalne zakończenie mieli w czwartek (26 czerwca) i byłam z niego bardzo dumna, bardzo ładnie powiedział wierszyk, pani mu nie musiała podpowiadać, mówił wyraźnie i powoli, nie wstydził się jak to kiedyś bywało.

Przygodę z przedszkolem rozpoczął gdy miał 3 lata a teraz ma już prawie 7 i od września pójdzie do szkoły. Wiem, że już o tym pisałam jak ten czas ucieka, ale właśnie takie chwile mi to uświadamiają. Pamiętam jakby to było wczoraj gdy pierwszy raz prowadziłam Adasia do przedszkola a teraz po 4 latach jego przygoda z przedszkolem się kończy. Dzieci zdecydowanie zbyt szybko dorastają, zapewne ani się nie obejrzę a pójdzie do gimnazjum...

Dlatego musimy wykorzystywać każdą chwilę gdy jesteśmy razem, choć czasami nam się nie chce, choć czasami inne obowiązki są ważniejsze. Nie chciałabym później żałować, że tak mało czasu mu poświęciłam...

środa, 25 czerwca 2014

Przedszkole - podsumowanie wydatków

Dziś chciałabym krótko podsumować ile wydaliśmy w tym roku szkolnym na przedszkole, Adaś trochę chorował, dzięki czemu "zaoszczędziliśmy" na opłatach... Zestawienia wydatków miały się pojawiać częściej jak pisałam w poście Przedszkole - wrzesień - podsumowanie wydatków jednak nie było na to czasu, więc dziś całościowe podsumowanie, w końcu już prawie wakacje :-)

Wyprawka: 103,30 zł
Suma opłat za przedszkole: 1 269,00 zł
Rada Rodziców: 80,00 zł
Pozostałe wydatki: 256,36 zł

RAZEM: 1708,66

Czyli nie jest tak najgorzej jak za 10 miesięcy uczęszczania do przedszkola. 
To już ostatnie dni Adasia w przedszkolu i od września mój "mały" synek pójdzie do szkoły. Już się wzruszam na samą myśl, że to koniec jego przygody z przedszkolem, ze z przedszkolaka stanie się uczniem... 
Oj, ale ten czas leci ;-(
Jeszcze nie tak dawno martwiłam się, przeżywałam jego pierwszy dzień w przedszkolu ;-(
No ale to było prawie 4 lata temu...


środa, 4 czerwca 2014

Ospa wietrzna (2 dzieci x 2 tygodnie = 4 tygodnie uziemienia ;-))


Dawno mnie tu nie było ale chyba tytuł posta mów sam za siebie, zbytnio nie mam co tu dopowiadać... Poza tym, że jestem na półmetku 4-tygodniowego uziemienia, zmęczenia fizycznego i psychicznego, nieprzespanych nocy i ciągłego słuchania "mamo... swędzi mnie" (no Anetka nie będzie mówiła, że ją swędzi bo nie potrafi wyrazić tego słowami) to wszystko u mnie dobrze i mam nadzieję, że niedługo częściej uda mi się przynajmniej na blogu bywać ;-)

Zaczęło się dwa tygodnie temu, dokładnie w środę wieczorem Adaś dostał gorączkę i pojawiły się pierwsze plamki, później już było coraz gorzej... Obsypało go bardzo, krostki miał prawie wszędzie, nawet w buzi, na języku i podniebieniu. Cierpiał a my razem z Nim. Stosowaliśmy puder płynny z anestezyną, jednak później zmieniliśmy go na pudroderm, który naszym zdaniem okazał się lepszy, skuteczniejszy. Po kilku dniach oczywiście było już lepiej jak gorączka już nie męczyła Adasia i przestał dokuczać mu świąd. 

Wczoraj książkowo po prawie dwóch tygodniach (bez jednego dnia) u Anetki pojawiły się pierwsze krosty, gorączka i zapewne kolejne nieprzespane noce u nas... Myślałam, że wirus potraktuje ją trochę łagodniej ze względu na młody wiek, ale z tego co widzę to już ma sporo czerwonych plamek i pęcherzyków, najwięcej na głowie i pod pampersem.

środa, 14 maja 2014

Lakowanie - gdzie tu sens a gdzie logika?

Dziś kolejny (na razie drugi) post z cyklu "gdzie tu sens a gdzie logika?" ale coś czuję, że jak tak dalej pójdzie to będzie ich coraz więcej. Jeśli ktoś chce przeczytać pierwszy to serdecznie zapraszam - Przychodnia lekarska - gdzie tu sens a gdzie logika?

W sumie to sama nie wiem od czego zacząć i jak to napisać, żeby było w miarę zwięzłe i zrozumiałe. Więc zacznę od początku i postaram się nie rozwlekać tematu...
Adaś ma dwa zęby trzonowe szóste (tzw. szóstki) na górze, na dole mu jeszcze nie wyrosły ale te górne chciałam zalakować już teraz, jednak u dentysty okazało się, że najlepiej jak już będą wszystkie cztery, żeby od razu wszystkie na raz zrobić, ale nie w tym jest problem. Problem jest w tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) refunduje lakowanie (zabezpieczenie lakiem) zębów szóstych w ramach profilaktyki do ukończenia siódmego roku życia. 

Uważam to za bezsensowne wyznaczanie takiej granicy wieku i nie rozumiem dlaczego jeśli dziecko skończy 7 lat to za lakowanie zębów musi płacić... Czy to jego wina, że zęby wyszły mu trochę później i to ma być jakaś kara? A może jeśli wyszły później to będą zdrowsze? Wątpię! Dobrze, że za poród, który nie odbył się w planowanym terminie nie trzeba płacić ;-)

Adaś 24 lipca bieżącego roku kończy 7 lat i wątpię, że do tego czasu wyjdą mu "szóstki" na dole, dlatego zapewne będziemy musieli zapłacić za lakowanie, jeszcze będę musiała zadzwonić i się dopytać czy jest możliwość, aby teraz zalakować górne "szóstki" a później zapłacić tylko za te dolne i czy wtedy będzie taniej.

Uważam, że profilaktyka jest ważna i lepiej zapobiegać niż leczyć, szkoda że nie wszyscy tak sądzą i szukają oszczędności nie tam gdzie trzeba.

czwartek, 8 maja 2014

Pierwsze pożegnanie

We wtorek (6 maja) wypadł Adasiowi pierwszy ząb, wypadł z moją pomocą, trzeba było się spieszyć bo z tyłu za dolną prawą jedynką było już widać ząbek stały, więc chcieliśmy się tego pozbyć jak najszybciej. Planowałam nawet dziś iść do dentysty, żeby mu go wyrwać jeśli nie uda się zrobić tego w domu.

Był płacz jak tylko się zorientował, że ząb wyleciał oraz leci mu krew, ale w miarę szybko mu przeszło, zjadł ładnie kolację i włożył ząb pod poduszkę dla Zębowej Wróżki, o której dowiedział się chyba z bajek i od innych dzieci, oczywiście następnego dnia znalazł zamiast zęba pieniążek.

Oj... z tymi zębami same problemy. Najpierw jak dziecko ząbkuje to cierpi, później wypadają lub trzeba je wyrywać, następnie wyrastają stałe, człowiek się martwi czy wyrosną proste czy trzeba będzie nosić aparat, później są dziury, które trzeba plombować...

wtorek, 6 maja 2014

Zaległe zdjęcia

W ostatnim poście Pierwsza wizyta Anetki na basenie zaliczona pisałam o tym, że niestety nie udało mi się zrobić zdjęć, na szczęście w tą niedzielę również byliśmy na basenie więc dodaję zdjęcia...

sobota, 3 maja 2014

Pierwsza wizyta Anetki na basenie zaliczona

W końcu w ostatnią niedzielę (27 kwietnia) udało nam się zaliczyć pierwszą wizytę z Anetką na basenie. Trochę z nią zwlekaliśmy, bo albo pogoda była nie bardzo a nie chciałam aby Anetka prosto po basenie wyszła na zimno, deszcz albo któreś z dzieci było przeziębione.
Były pewne komplikacje, ponieważ okazało się, że na pierwszym basenie, na który pojechaliśmy były zawody i musieliśmy jechać na inny przez co wszystko się opóźniło i pod koniec wizyty Anetka była już śpiąca.

Anetce na basenie się podobało, była pod dużym wrażeniem, nie płakała i myślę, że następnym razem będzie jeszcze lepiej.
Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć (to obok jest z pierwszej przygody Adasia z basenem), ponieważ stwierdziłam, że najpierw chcę aby Anetka oswoiła się z wodą a później doszłam do wniosku, że jak już się będziemy powoli zbierać to wezmę aparat z szatni i porobię pamiątkowe zdjęcia, niestety Anetka pod koniec była już śpiąca i głodna więc nie miała najmniejszej ochoty na fotografowaniem, sama nie wiedziała czego chce i znów okazało się, że mądra matka po szkodzie :-( Liczę, że następnym razem się uda :-)